To wszystko 'mogło by być', gdyby nie proste ograniczenie. Gdzieś podczas produkcji zegarka należy wyznaczyć kres wydatków, by projekt był opłacalny, a cena końcowa nie zniechęciła potencjalnych klientów. Równie prosta i równie doskonale pomyślana jest zamknięta pod lekko wypukłym szafirem tarcza. Jak we wszystkich edycjach 'Le Petit Prince' cyferblat jest metalicznie niebieski, wykończony szlifem słonecznym i bardzo, bardzo przyjemny dla oka. Na jej powierzchni znalazły się namalowane indeksy minutowe, nałożone indeksy godzinowe, namalowane logo oraz nazwa modelu i okienko daty z ramką, na wysokości godz. 3. Do kompozycji dopasowano z pozoru może zbyt proste, jednak pasujące wskazówki z luminową - kolejny element o nader starannym stopniu wykończenia, gdy przyjrzeć im się z bliska. Finalny projekt chronografu Carrera powstał w roku 1963, a jego oficjalna premiera odbyła się rok później, początkując produkcję jednej z najlepiej rozpoznawalnych kolekcji sportowych zegarków w historii zegarmistrzostwa. Przez lata powstała niezliczona ilość modeli Carrery. O poświadczenie takie może starać się każdy producent zegarków, ale póki co - głównie ze względu na wyśrubowane normy - robi to tylko Omega. Record Heritage w liczbach wypada następująco. Koperta ma 40 mm średnicy, 48 mm lug-to-lug, 13,8 mm grubości (razem z wypukłością szkła) oraz WR 30 m. Na nadgarstku jest jeszcze lepiej. Wyprofilowane lekko uszy i płaski dekiel przykładają się do tego, że koperta świetnie otula przegub. Sporo w tym również zasługi stalowej bransolety – jednej z dwóch opcji, z jaką można kupić zegarek.
O dziwo świetnie pasuje do minimalizmu tarczy, na której poza nią znalazł się tylko napis z nazwą marki i subtelna podziałka minutowa na wewnętrznym dysku z prawie niewidocznym szlifem ślimakowym. Mała tarcza sekundnika na wysokości godz.6 ma ledwie kreski jako indeksy minutowe - równie proste co mała, stalowa wskazówka. Zwłaszcza najtańszy na rynku mechaniczny roczny kalendarz – Classima Annual Calendar – oraz bardzo interesujące urozmaicenie klasycznej minimalistki – skacząca godzina w modelu Classima Jumping Hour. To właśnie ten drugi zegarek miałem okazję przetestować przez mniej więcej 2 tygodnie. Recenzując nurkową Certinę nie wypada nie wspomnieć, że divery tej marki można było zobaczyć w przeszłości na nadgarstkach nurków U.S. Navy podczas misji SEALAB II. Towarzyszyły również nurkom Australijskiej Marynarki Wojennej (np. DS-3 Super PH1000m Military Diver). W testowanym egzemplarzu tarcza ma kolor miedziany – i szczerze mówiąc to moim zdaniem najmniej udany wariant kolorystyczny ze wszystkich dostępnych. Szczególnie w zestawieniu z jasnobrązowym paskiem (na szczęście to element, który podlega indywidualnym gustom każdego ewentualnego posiadacza). Obok prostokątnych Hamptonów, stylistycznie nawiązujących do modeli z historii i odwołującego się również do przeszłości chronografu Capeland Flyback, ciekawe nowinki pojawiły się także w kolekcji Classima.
replica rolex horloges W roku 1939 powstał pierwszy, ochrzczony imieniem Portuguese, czasomierz w dużej (a jak na tamte czasy i standardy, wręcz olbrzymiej) stalowej kopercie z ręcznie nakręcanym kalibrem przeniesionym żywcem z zegarka kieszonkowego typu 'hunter' (z koronką po prawej stronie i małą sekundą na godzinie 6). Również system naciągu wnosi szczególną wartość do konstrukcji opisywanego werku. Dzieje się tak z następującego powodu - naciąg o którym mowa opracował w latach 50’tych ubiegłego wieku dyrektor techniczny IWC - Albert Pellaton, a jego dzieło stanowi obecnie most łączący tradycję z nowoczesnością.