Japonia to fascynujące miejsce. Choć samemu nie dane mi było jeszcze odwiedzić Krainy Kwitnącej Wiśni, podświadomie zawsze myślę o niej jak o miejscu wyjątkowym, nietuzinkowym i ze wszech miar godnym uwagi. Trendy w świecie zegarkowym przychodzą i odchodzą, a ledwie kilka z nich okazuje się być znaczącymi i długofalowymi. Jednym z tych zadomowionych na dobre (zdaje się) jest 'steel sports integrated watch', czyli po naszemu moda na zegarek sportowy w stali o zintegrowanej konstrukcji koperty i bransolety. Poza masywnymi uszami koperta to także świetnie wykończona osłona siedmiokątnej koronki (niestety nie zakręcanej) z błękitnym kaboszonem, i wąski, wypolerowany od góry bezel z nietypowo osadzonym poniżej jego poziomu szafirowym szkiełkiem. Prawdziwe DNA Cartiera to jednak dopiero tarcza. W tym roku miałem okazję przymierzyć sporo bardzo drogich i wyposażonych w liczne komplikacje zegarków. Ale czy cena zawsze idzie w parze z 'tym czymś'? Czasem szukamy zegarka, który ma być 'pancerny' i zwyczajnie się podobać. Oris Aquis Depth Gauge to czasomierz, który przykuł moją uwagę już od momentu kiedy zobaczyłem pierwsze rendery. Tarcza to kombinacja monochromatycznych czerni i szarości z kilkoma niebieskimi aplikacjami. Układ wskazań tworzy centralnie zamocowana, białą wskazówka minut i niebieska godzin, plus biało-czarny dysk małej sekundy na wysokości godz.4. Wszystkie ustawia się niezakręcaną koronką na godz.3 koperty. falsos hublot reloj Długo przymierzaliśmy się do testu tego 'prawdziwego', jedynego właściwego Speedmastera – i choć w kosmosie najbliżej byłem przy okazji kinowego seansu 'Grawitacji', to i na ziemi obcowanie z zegarkiem okazało się całkiem przyjemnym doświadczeniem.
Po premierowej, stalowej wersji z niebieskim cyferblatem, Lange pokazało zegarek w białym złocie, zestawiony z antracytową tarczą i skórzanym lub gumowym paskiem. Co ciekawe – i moim zdaniem dyskusyjne – Odyseusza pomyślano jako koncept całkowicie integralny. Nie da się więc paska z wersji w białym złocie przełożyć do modelu stalowego, a jego bransoleta nie dopasuje się do złotej koperty. Podobnie jak o wykończeniu, także i o tarczy w sumie nie ma co pisać – jest niezwykle czytelna, prosta i znakomicie zrobiona. Jest także 'charakterna' lupka nad datownikiem. Jedni ją kochają, inny z równą siła nienawidzą. Dla mnie lupka = Rolex, nie wspominając o jej czysto użytkowych zaletach. Po 14 dniach testu Aquatimera nabrałem przekonania, że to dobry wybór. Może nie jest to zegarek wyposażony w prestiżowy mechanizm, może jest trochę przyciężkawy, ale w swojej klasie cenowej wyróżnia się bardzo dobrym wykonaniem, unikalnymi rozwiązaniami takimi jak np. Quick-Change System, znakomitą dokładnością pomiaru czasu no i ładnym wyglądem. Do testów otrzymałem wersję Oris Big Crown ProPilot Altimeter na tekstylnym pasku w kolorze szarym. Dostępne są jeszcze czarne i zielone. Zegarek można również zamówić na pasku ze skóry lub stalowej bransolecie z zapięciem na zatrzask. Całość zamknięta jest pod płaskim, szafirowym szkłem (z wewnętrznym antyrefleksem), które nie wystaje ponad poziom bezela nawet na milimetr.
Patent ten nie tylko odciąża wizualnie cyferblat, ale i istotnie ułatwia odczyt wskazań stopera, choć małe tarczki i gęsto rozłożone podziałki nie są może wzorcem czytelności. Funkcjonalnie werk spisuje się bez zarzutu, obsługa jest przyjemna, flyback działa sprawnie i tylko specyficzny dźwięk obustronnego wahnika może czasem wywołać mała konsternację. W nowym Legend Diverze Longines postawił na klasykę bliską pierwowzorowi. Oznacza to czarną, lakierowaną tarczę skontrastowaną z nadrukowanymi na biało podziałkami. Kompozycję uzupełnia logo marki widoczne w górnej oraz pisany kursywą napis Automatic w dolnej części cyferblatu. Podobnie jak w poprzednich wersjach, tak i tu nie przesadzono z ilością substancji świecącej.