certina ds 1 day date

replica breitling top-time horloges W górnej części cyferblatu nadrukowano napis Glycine oraz naniesiono towarzyszące mu logo firmy. Po przeciwnej stronie – na godz. 6 – znajdziemy napis COMBAT, wspomniany już skrót AM oraz przypomnienie, że zegarek jest 'Swiss Made'. Świetnie łączy w sobie zgodną z filozofią marki, funkcjonalną prostotę mechanizmu i wysoki poziom wykonania bardzo ładnie zaprojektowanej koperty. Jest to zegarek zasługujący na wysoką ocenę, praktycznie pozbawiony wad, choć przeznaczony dla osób ceniących tak oryginalną i charakterystyczną stylistykę, która z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu. Od spodu zegarka przeszklony dekiel ukazuje łożyskowany na 23 kamieniach mechanizm o oznaczeniu ETA C07.111, szerzej znany jako Powermatic 80. Jest to werk bazujący na sprawdzonej ETA 2824-2, który dzięki pewnym modyfikacjom (m.in. użyciu kompozytowych elementów i obniżeniu częstotliwości bicia do 21 600 uderzeń na godzinę) osiągnął 80-godzinną rezerwę chodu. W oryginale patent ten powstał z myślą o pilotach, ale pewnie można znaleźć dla flybacka jeszcze kilka ciekawych zastosowań. Ten od La Joux-Perret działa bardzo sprawnie, płynnie, bez żadnych niepożądanych zacięć i z przeskakującym licznikiem minut, który osobiście preferuje ponad taki z płynną wskazówką (bo zwyczajnie jest czytelniejszy). Nie znajdziemy tu nic nowatorskiego tylko czystą perfekcję w wytwórstwie tego, co wymyślono dawno temu. Zabezpieczenie spirali, regulacja, blokada kotwicy - wszystko to zostało wykonane w zgodzie z regułami Pieczęci Genewskiej. Spokoju nie dawała mi tarcza - miałem nieodparte wrażenie, że AP mógł zrobić znacznie więcej. Cyferblat jest zdecydowanie za prosty - zarówno w formie jak i wykonaniu - i nie bardzo zmienia to nawet świadomość pracy włożonej w lakierowaną bazę.
Masywna całość jest dostatecznie wygodna na nadgarstku, choć kwadrat o takich wymiarach sprawia wrażenie większego i na mały nadgarstek będzie zwyczajnie za duży. Fantastycznie wykonany jest szeroki pasek ze skóry aligatora, ręcznie przeszyty czarną nitką, z pomarańczową podszewką i idealną klamerką motylkową. Jeśli chodzi o sam projekt koperty recenzowanego Spirita, to nietrudno zauważyć, że jest on inspirowany historycznymi pilotami, co nadaje mu nostalgiczny klimat znany z zegarków vintage. W mojej opinii działa to jak najbardziej na plus i stąd trudno uznać zegarek za nudny. Tym bardziej, że na samej tarczy całkiem sporo się dzieje. Pelagos FXD zadebiutował w ofercie manufaktury z Genewy (oraz Le Locle – o czym więcej TUTAJ) dwa lata temu i z miejsca stał się hitem. W przeciwieństwie do regularnego Pelagosa, którego zakwalifikować można jako współczesnego divera z lekko historycznymi inspiracjami, FXD zaprojektowano jako zegarek o militarnych konotacjach. Niby pojawiła się całkiem udana linia Clifton i atrakcyjna wizualnie kampania w luksusowym Hamptons (Nowy Jork), ale i to nie było w stanie zmienić ogólnego obrazu. Potem - ni stąd ni zowąd - Baume nagle zaczął tworzyć modele z wielkimi komplikacjami (patrz TUTAJ), mając nadal w portfolio grupę zegarków kwarcowych i prostych, tanich automatów. Modułowa konstrukcja werku (baza plus nałożony na nią mechanizm stopera) ma swoje wady i nie jest tak prestiżowa, jak zintegrowany mechanizm, ale nie jest również tak droga. Jedyny poważny minus Calibre 17 to sztywno pracujące przyciski. Trzeba sporej siły by wystartować stoper - sporej nawet jak na ten konkretny mechanizm.
Koncepcja szybko ewoluowała, najpierw do własnych mechanizmów, potem do rozbudowanej sieci dystrybucji, wreszcie do przedstawionej w 1938 roku zasady Alpina '4'. Cyfra oznaczała cztery fundamentalne cechy określające każdy czasomierz: antymagnetyzm, wodoodporność, wytrzymałość na wstrząsy i stalową kopertę. Jeszcze większy zachwyt – zarówno u znajomych jak i u mnie – wzbudziła tarcza Slim d’Hermes. Zaprojektować ciekawy i świeży cyferblat w klasycznym zegarku jest mniej więcej tak trudno, jak od nowa zaprojektować koło. Materia to delikatna i obarczona pewnymi kanonami, których łamanie zazwyczaj kończy się porażką.