maurice lacroix les classiques

To wartość dodana - w przeciwieństwie do marek nieustannie szukających swojej tożsamości (brzmi górnolotnie, ale wiecie o co mi chodzi) albo idących na łatwiznę, stawiając na klasykę. Oczywiście styl Linde Werdelina wymaga odpowiedniego gustu - 3 Timer Rock Gold nie każdego przekona. Zdecydowanie jednak warto dać LW szanse. Albo się ją kocha albo nienawidzi. Ja należę zdecydowanie do pierwszej grupy, dlatego entuzjazm uważam za uzasadniony. Do tej pory firma raczyła nas masywnymi zegarkami, idealnie pasującymi do wizerunku macho np. Sylvestra Stallone’a czy Jasona Stathama, ale tym razem postanowiła poszerzyć grono odbiorców o osoby o bardziej klasycznych gustach. Wreszcie dźwięk alarmu. Jego intensywność stoi (a raczej brzmi) na więcej niż zadowalającym poziomie. Dla osób obdarzonych średnio-mocnym snem zegarek może śmiało pełnić nawet funkcję budzika. Brzmienie jest intensywne, głośne i wyraźne – pod warunkiem pełnego nakręcenia alarmu. Co godne podkreślenia, staranne wykończenie idzie w parze z przemyślanym designem – przyciski chronografu różnią się od siebie. Ten do startowania i stopowania to tradycyjny, okrągły tłoczek, natomiast ten do resetowania to prostokąt na kształt spustu, z białym napisem RESET. Koronka jest niezakręcana i ozdobiona logo Victorinoxa. Sporych rozmiarów kaliber, szczelnie wypełniający kopertę, udekorowano m.in. pasami genewskimi, fazowaniami krawędzi mostków, polerowaniem łbów śrub i złotymi grawerami. Na jednym z mostków w sąsiedztwie balansu wygrawerowano herb Heinricha Mosera, założyciela firmy. Była zbyt masywna, nijaka stylistycznie, nie zwężała się po długości i miała wielkie, masywne zapięcie - nieadekwatne do proporcji koperty. Omega potrafi jednak zrobić dobrą bransoletę, co udowodniła choćby tą z rocznicowej, złotej wersji Apollo 11 50th Anniverasry Moonshine. Ten właśnie projekt zaimplementowano do nowego Speedmastera, ze znakomitym zresztą skutkiem.
Sprawa zrobiła się nieciekawa, gdy dosłownie parę miesięcy później pojawił się przeznaczony wyłącznie na Europę (ale nielimitowany pod względem nakładu) recenzowany model SPB197J1. Nie dość, że ma dokładnie ten sam typ i kolor tarczy co poprzednik, to zaoferowano go w komplecie z fabryczną, stalową bransoletą i to w zauważalnie niższej cenie. Replik-Panerai-Uhren Seiko do takiej pozycji marki bardzo daleko, ale przecież nie marka decyduje de facto o jakości danego zegarka – o tym decydują (a przynajmniej powinny) detale. Do potencjalnych negatywów zaliczyć można nijakość dołączonego do zestawu 20 mm paska. Trudno mi stwierdzić, czy w większej wersji występuje ten sam problem – tam przynajmniej pasek wygląda na bardziej mięsisty dzięki mocnemu pogrubieniu przy kopercie – ale w mniejszej wersji zastosowana skóra jest stosunkowo cienka i sztywna, przez co w moim odczuciu trąci nieco sztucznością. Z kolei na swoim blogu HODINKEE Benjamin Clymer, podsumowując recenzję Striking 10th napisał o jego niezwykłym sexapilu – tu także zgadzam się w pełnej rozciągłości. Zegarek ZENITHA to klasyka, elegancja i historia zamknięte w jednym kapitalnym czasomierzu, 'uderzająco' dobrym ('striking' – ang. 'uderzający'). Najlepszym, jaki dane mi było recenzować do tej pory. Powrót do korzeni, przynajmniej w kwestii designu, modelami takimi jak recenzowany LD, Lindbergh czy ostatnio Expedition Polaires, to bez wątpienia dobre i słuszne posunięcie firmy. Jednak do poziomu i pozycji sprzed dekad jeszcze daleka droga. Z drugiej strony Longines jest obecnie producentem oferującym bardzo przyzwoity poziom, za bardzo dobrą jak na Swiss Made, przystępną cenę.
Wszystko dzięki opatentowanej dźwigni, która pozwala zegarmistrzom dokładnie określić moment przeskoku wskazówki. Technicznie pewnie to całkiem skomplikowane rozwinięcie i tak skomplikowanej już konstrukcji (bo taką jest mechaniczny stoper), ale liczy się efekt – a ten jest rewelacyjny. Nie wyliczam żeby popisać się znajomością mody, ale by uzmysłowić, jak uniwersalny czasomierz udało się zaprojektować manufakturze, która z racji swojej pozycji kojarzona jest przeważnie z zegarmistrzowską elegancją. Ba, zaryzykuje nawet twierdzenie, że jest uniwersalny bardziej, niż firmowy Overseas – zegarek o zdecydowanie sportowym charakterze.