Marka powstała prawie 120 lat temu, a założył ją w Szwajcarii - jako warsztat wyrobów nożowniczych, mających dostarczać specjalistyczne noże szwajcarskiej armii - Karl Elsener. I choć te tworzone dla wojska były zalążkiem marki, prawdziwą sławę Victorinox zawdzięcza scyzorykowi legendzie – Oryginal Swiss Army Knife. Na potrzeby tego tekstu (choć to definicja, ku której skłaniam się w ogóle) załóżmy, że to stosunkowo niewielkich rozmiarów czasomierz o smukłej sylwetce, ograniczonym do minimum zestawie funkcji i prostym mechanizmie, zazwyczaj wykonany z cennego kruszcu i zamocowany na skórzanym pasku. Oris postawił na jeden, baaaaaardzo długi pasek z miękkiej, fakturowanej gumy. O ile do samego jego wykonania, satynowanej klamerki z trzpieniem i ogólnego odbioru nie mam zastrzeżeń, o tyle jego długość i tylko jedna, gumowa szlufka, mocno przeszkadzają. Pasek albo odstaje mocno na końcu, albo – kiedy szlufkę przesuniemy do końca – odstaje na środku. Dodatkowa szlufka załatwiłaby sprawę. W zestawieniu z rodowanymi mostkami i niebieskimi śrubkami widok przez szafirowy dekiel jest przyjemny dla oka. replica burberry jassen Zdecydowanie klasyczna, ale nie pozbawiona detali tarcza jest czytelna i stylowa zarazem - odpowiednio, na sportowym poziomie. Nic dodać, nic ująć... no może poza nieco zbyteczną informacją o częstotliwości pracy mechanizmu. Airman Chrono ma – co łatwo wywnioskować z wcześniejszego opisu – dwie wbudowane w swój mechanizm komplikacje. Poza obowiązkową drugą strefą czasową jest to stoper. W teorii uznałbym takie połączenie za ideał – klasyczny Airman ze swoją funkcjonalnością plus chronograf – brzmi doskonale. Praktyka (2 tygodnie testu) pokazała, że się nie myliłem, choć zegarek nie jest pozbawiony małych wad.
Jakby na to nie spojrzeć, Hamilton Khaki Field Murph 38mm kusi posiadaczy średnich i mniejszych nadgarstków odpowiednim rozmiarem i świetnie zachowanymi proporcjami, idącymi w parze z solidnym wykonaniem. Ponieważ wielu z nas wcześniej odpuściło sobie zakup większej wersji, teraz przynajmniej mamy zagwozdkę - i wyłącznie od nas zależy, czy na koniec krzykniemy słynne 'eureka', czy dalej będziemy podziwiać ten zegarek tylko na ekranie. O planowanym debiucie kolekcji Spirit dowiedzieliśmy się przed oficjalną premierą, co nie znaczy, że ta wiadomość nas nie zaskoczyła. Longines, w przeciwieństwie do wielu poprzednich lat, zdecydował się pokazać zupełnie nową linię czasomierzy, a nie tylko rozbudować stałą ofertę o nowe modele. Istnieje powszechna, moim zdaniem bardzo słuszna opinia, że szukając jednego, uniwersalnego zegarka do codziennego użytku, nie można nie sięgnąć po ROLEXA. A gdzie zaszeregowałbym Globemastera? W recenzowanej wersji zdecydowanie jako tzw. 'everyday watch'. Klasyczną w formie kopertę udało się połączyć ze elementami tworzącymi lekko sportowe zacięcie (szczotkowanie, kształt indeksów / wskazówek). Tak otrzymana hybryda może spodobać się osobom ubierającym się na co dzień w marynarki lub garnitury. Funkcjonalna zresztą jest cała kompozycja – w rozumieniu idealnej czytelności i wygody. Trochę słabiej jest z zewnętrzem.
Owo zapięcie w teorii ma ułatwiać szybkie zakładanie zegarka. Należy ustawić je na odpowiedniej dziurce i całość zaczyna działać jak typowa bransoleta - wystarczy przełożyć dłoń przez utworzoną w ten sposób 'obręcz' et voila! jak w starszych Tissotach Heritage, które miały na deklu piękny herb marki, czy zdobienia jak w modelu Le Locle) lub ładnie zaprojektowane napisy, jak w niektórych, stylizowanych na stare, modelach bratniego Longinesa. Przeszklenie dekla ukazuje nam klasyczny mechanizm z automatycznym naciągiem, czyli ETĘ 2824.